Czas – rzemieślnik zmienności
Czas jest jak rzeźbiarz, którego dłutem są lata. Nieustannie kształtuje, definiuje i redefiniuje swoje dzieło. Każdy element naszej twarzy doświadcza wpływu czasu: od koloru skóry, przez jego strukturę, aż po kształt i strukturę naszych kości. Zrozumienie tych zmian to pierwszy krok, aby myśleć o planowaniu jakiejkolwiek terapii, o czym rozmawiamy z dr Hubertem Gziutem, chirurgiem plastycznym i lekarzem medycyny estetycznej.

Panie Doktorze, kiedy jesteśmy młodzi, nasza skóra lśni zdrowiem i młodością. Jej kolor jest jednolity, promienny i pełen życia. Wraz z wiekiem, jednak to wszystko zaczyna się zmieniać.
Niestety dokładnie tak jest. Zaczynają pojawiać się przebarwienia, każdego roku ciut ciemniejsze plamki. Kiedyś niemal idealnie jednorodna twarz, staje się coraz bardziej nierówna, traci elastyczność, sprężystość, pokrywa się zmarszczkami, liniami. To wynik zmian w strukturze skóry. Z wiekiem zaczyna też stopniowo zanikać naturalne wypełnienie twarzy. Delikatne poduszki tłuszczowe nadają naszym twarzom młodzieńczą pełność i gładkość, a ich zanik powoduje, że skóra staje się wiotka, twarz – chudsza, rysy ostrzejsze. Dodatkowo ubywa tkanki łącznej, co przekłada się na mniejszą elastyczność rusztowania leżącego pod skórą. Aktywnie działające mięśnie mimiczne wydzielają mnóstwo drobnych cząstek zwanych miokinami, które wpływają na otaczające tkanki, zmuszając niejako skórę, do budowania nowych komórek co sprawia, że po latach człowiek wygląda, jak gdyby skóry było na twarzy za dużo. Proces widać bardzo wyraźnie w okolicy żuchwy, gdzie skóra zaczyna wisieć. Kolejne takie miejsca, gdzie widać wyraźnie ten proces to powieki, brwi i usta. Kiedy jesteśmy młodzi, są pełne i soczyste, z wyraźnymi konturami. Ale z wiekiem, tracą swój kształt i wyrazistość, a warga górna staje się długa. Pojawiają się pionowe linie wokół ust, a sama czerwień wargowa staje się atroficzna i widzimy takie „puste” usta.
Z wiekiem zmienia się również struktura naszych kości?
Nasze kości zaczynają tracić masę, co prowadzi do zaniku objętości szczęki czy żuchwy, ale widzimy też zaniki w obrębie oczodołów. Ta zmiana sprawia, że nasza twarz robi się płaska, a oczy zapadnięte. Tych zmian nie potrafimy jeszcze niestety leczyć.
Ale inne zmiany owszem?
Gdy chirurdzy plastyczni stają naprzeciwko pacjenta, oko w oko z oznakami starzenia, natura daje nam do ręki narzędzia. Poznane procesy działają na wyobraźnię tych, którzy zagłębiają się w nie latami. Nauka tworzy metodologię i technologię. Nowoczesne spojrzenie chirurgów na zmienione czasem tkanki twarzy oraz idące w parze nowoczesna inżynieria i biotechnologia, coraz skuteczniej maskują i odwracają procesy starzenia.
Dzisiaj już nawet nie wiemy, gdzie jest szczyt, ale obecnie najbardziej obiecującym podejściem do zmian starzeniowych twarzy jest połączenie liftingu twarzy metodą Deep Plane, terapii egzosomami i laseroterapii.
Na czym to polega?
Lifting twarzy Deep Plane, czyli głęboki lifting twarzy,
to technika chirurgii plastycznej, która zmienia rusztowanie twarzy i szyi, napina mięśnie, przemieszcza tkanki podskórne. To podejście nie dosyć, że daje bardziej naturalne efekty, to rezultaty są zdecydowanie bardziej długotrwałe w porównaniu do tradycyjnych metod liftingujących. Dzieje się tak, ponieważ skupiamy się nie na skórze, ale na głębszych warstwach twarzy, zmianie ulega struktura twarzy, na której leży skóra. W rezultacie twarz wygląda młodziej, ale zachowuje swoje naturalne rysy i kształt, a ponieważ skóra nie jest po prostu naciągnięta, to blizny są cieńsze, a efekt długotrwały.
A terapia egzosomami? To brzmi dość egzotycznie.
Tak, egzosomy to mikroskopijne pęcherzyki, które wytwarzają nasze komórki. Zawierają one bogaty zestaw molekuł, takich jak białka i RNA, które przekazują informacje między komórkami i pomagają regulować różne procesy biologiczne. W terapii egzosomami sztucznie zsyntetyzowane, drobne pęcherzyki zawierające aktywne substancje integrują się z komórkami skóry, uwalniając czynniki, które w innych warunkach nie miałyby szansy dotrzeć do ich wnętrza. Uruchamia to procesy regeneracji i na poziomie komórkowym skóra zostaje dosłownie. Ta technologia, bez wątpliwości zrewolucjonizuje medycynę.
Jest jeszcze trzeci element tej kuracji – laseroterapia.
Laserów używamy, by uruchomić naturalne procesy odnowy, regeneracji. Wykorzystujemy do tego różne źródła energii, ale żeby nie uszkodzić ukrwienia skóry, co upośledziłoby gojenie po zabiegu chirurgicznym, używamy laserów. Jest to podejście, które jeszcze 10 lat temu mroziłoby krew w żyłach. Jednak w ostatnich latach pojawiło się kilka badań, z których jasno wynika, że terapie laserowe nawet w trakcie zabiegu chirurgicznego pomagają przebudować skórę. W gabinecie używam niesamowitego pod tym względem lasera tulowego i erbowego. Emituje on dwie wiązki lasera, które działają na różnych poziomach skóry właściwej, nie uszkadzając naskórka, co zmusza skórę do przebudowy bez efektu oparzenia, stymuluje produkcję kolagenu i elastyny. W wyniku tego procesu skóra staje się jędrniejsza, a zmarszczki i linie stają się mniej widoczne.
Jakie efekty daje połączenie tych trzech metod?
Efekty są zdumiewające. Lifting twarzy Deep Plane odnawia kształt twarzy, terapia egzosomami pomaga niemal cofnąć czas skóry i znacznie pomaga zregenerować skórę od wewnątrz, a laser tulowo-erbowy pomaga skórze odzyskać młodzieńczą jędrność i gładkość. W efekcie twarz wygląda dosłownie młodziej, promienniej i jest pełna życia.
Nowoczesne technologie zazębiają się z nowoczesną chirurgią plastyczną. Możliwości leczenia ciągle się rozszerzają i dają nam możliwość przywrócenia blasku zmęczonej twarzy, która jest jak mapa naszego życia, z liniami i zmarszczkami stanowiącymi świadectwo śmiechu, łez i doświadczeń.
Dziękuję za rozmowę.




